Pielęgnacja i czyszczenie antyków.

Wiele osób pyta mnie jak w domowych założeniach dbać o antyki – zabytkowe meble. Jest to pytanie które w dużej liczbie przypadków się pojawia zwłaszcza gdy ktoś ma swój 1-wszy antyk w lokalu. W każdej chwili powtarzam w takich okolicznościach, że owszem antyki są czułe na niewątpliwe czynniki i wymagają swoistego traktowania. Niemniej jednak należy pamiętać, że mieszkanie to nie muzeum i posiada się w nim sprzęty po to aby z nich skorzystać. A przy tym warto wspomnieć, że w większości przypadków te przedmioty posiadają po sto lat i więcej i jakoś dotrwały do naszych czasów zatem jest to najlepszy dowód ich jakości i trwałości. Pytanie czy współczesne  wyroby wytrzymają choćby część tego czasu – ale to pytanie tak odrobinę z innej beczki.


Oto wiele reguł które trzeba przestrzegać.

Po pierwsze są rzeczy na które trzeba uważać w szczególności w meblach politurowanych: nie powinny posiadać kontaktu z wodą, alkoholem i przedmiotami o wysokiej temperaturze. 

  • Woda może powodować tworzenie białych plam na politurze, Przykładem mogą być charakterystyczne białe kropki, kółka albo zacieki (pierwsze zdjęcie).  W razie konieczności mogą to być białe cętki na usłojeniu będące jakby pod politurą – efekt częstego mycia mebli mokrą ścierką (zdjęcie drugie).


  • Przedmioty o wysokiej temperaturze: naczynia stawiane na stole, szklanki z napojami i inne. Gdy na meblu politurowanym postawimy wprost coś gorącego to ma możliwość powstać plama taka sama do tej na zdjęciu poniżej. Istotne jest żeby stosować odpowiednie podstawki pod naczynia w razie konieczności grube obrusy – na stołach, szczególnie w trakcie uroczystości.



  • Alkohol wchodzi w reakcje z politurą i ma możliwość ją rozpuszczać powodując tworzenie ubytków i matowych plam.
Po drugie przy czyszczeniu i pielęgnacji nie trzeba specjalnie przesadzić.  Chcę tu powiedzieć, że nie posiada konieczności stosowania specjalnych środków chemicznych – czyszczących. Meble politurowane najlepiej jest czyścić na sucho flanelową bądź spraną bawełnianą ścierką. To powinno wystarczyć aby zagwarantować im ładny wygląd na długie lata.
O ile już ktoś musi oczyścić mebel na mokro to można to ewentualnie zrobić z użyciem ścierki bardzo mocno wykręconej, takiej która nie pozostawia mokrych smug (śladów). Ścierka po starannym i silnym wykręceniu powinna jedynie sprawiać złudzenie wilgotnej (chłodnej w dotyku) i tylko tyle ale nie mokrej. W każdym razie należy unikać czyszczenia mebli w ten sposób i stosować to w ostateczności.
Nieraz ktoś pyta czy stosować mleczka, spraye bądź pianki które są dostępne w sklepach. Moim zdaniem do mebli z odnowioną politurą nie jest to potrzebne, a wręcz ma możliwość być szkodliwe, wystarczy jak już wspomniałem czyszczenie na sucho. W razie potrzeby jeśli komuś zależy (ma możliwość być wskazane do starej i wypłowiałej politury) to może użyć preparatu który w swoim opisie zwiera informację, że jest wykorzystany do mebli drewnianych. W wielu przypadkach bywają to środki z dodatkiem wosku pszczelego lub olei. Uwaga na preparaty zwierające wosk ponieważ po zostawaniu mogą powodować matowienie politury, ma możliwość to nie być widoczne po pierwszym użyciu ale z zdarza się, że efekt ma możliwość się nasilać. Istotne jest aby nie używać tych preparatów w bardzo wielu przypadkach jak już ktoś musi to wystarczy raz na wiele miesięcy. Co ważne jeżeli zdecydujemy się na zastosowanie takiego środka to najlepiej jest zrobić wcześniej próbę na niewidocznej części mebla po to żeby się przekonać czy nie szkodzi on przypadkiem.
W przypadku mebli z bardzo starą politurą, taką mającą kilkanaście albo kilkadziesiąt lat można raz na wiele miesięcy (najlepiej nie przeważnie niż co 3-4 miesiące) zastosować środek do odnawiania politur. Można nabyć odpowiednie olejki w sklepach bądź przez Internet. Powłoka politurowa nasączona takim olejkiem potrafi odzyskać blask a przy tym olejek wypełnia mikropory i rozeschnięcia w politurze czyniąc ją trwalszą. Chcę podkreślić jeszcze raz, że nie wolno stosować tych środków za zazwyczaj ani za dużo. Ponieważ za duże nasączenie olejem ma możliwość powodować plamy i tłuste osady na powierzchni mebla. Moim sprawdzonym preparatem tego rodzaju jest „Renuwell Mobel Regenerator” szwajcarskiej korporacji Renuwell.
Po trzecie , co ważne szczególnie dla mebli ze świeżo odnowioną politurą należy pamiętać ażeby przez jakiś czas nie stawiać na nich ciężkich przedmiotów ( wręcz ciężkich i grubo szytych obrusów lub haftów) bo ma możliwość to powodować odciski. Bardzo istotne jest także aby nowo zapoliturowanych przedmiotów nie stawiać w miejscach nasłonecznionych ponieważ może to doprowadzić to tak zwanego „zagotowania politury” co objawia się pęcherzykami powietrza na jej powierzchni. Po około 2 do 3 tygodni politura uzyskuje już lepsze właściwości i wymaga mniej troski.
Uwaga kolejna dotycząca już wszystkich starych mebli: tych ostatnio odnowionych jak i tych w oryginalnym stanie – dobrze jest gdy te przedmioty stoją w pomieszczeniach o stabilnej  temperaturze i normalnej wilgotności. Całkiem dobrze również unikać stawiania mebli drewnianych wprost przy grzejnikach albo kominkach bo może to powodować paczenie się drewna lub w skrajnych przypadkach ma możliwość doprowadzić do pęknięć.
Przestrzeganie tych łatwych zasad powinno zagwarantować długą żywotność i bardzo dobry wygląd posiadanych antyków. Sam znam przypadki mebli które mając mniej więcej 100 lat są perfekcyjnie zachowane w oryginalnym stanie i potrafią wyglądać jak aby je w ostatnim czasie wyprodukowano

CHIŃSKIE ZŁOTO jest wieczne

W 1499 (lub 1503) roku Vasco da Gama stanął przed portugalską parą królewską i złożył relację z wyprawy do dalekich Indii. Wśród egzotycznych darów szczególny podziw wzbudziła chińska porcelana. Nie było to natomiast pierwsze zetknięcie cywilizacji łacińskiej z ceramiką Państwa Środka.

01_08_2013_14_34_08.jpg

Wieści o dalekim, ogromnym i bogatym państwie na krańcach świata, pełnym tajemniczych wynalazków, zawdzięczał nasz kontynent nielicznym wzmiankom w pismach autorów antycznych oraz dodatkowo wiadomościom ze świata arabskiego. Nie brakło w nich opisów niezwykłych naczyń – przepuszczających światło, lekkich, gładkich i kruchych, a równocześnie świecących własnym niezwykłym blaskiem. Chińska porcelana fascynowała chyba wszystkie cywilizacje, które się z nią zetknęły. Jej właściwości – zarówno te rzeczywiste, jak i przydane przez wierzenia i naukę – a także utrzymywana w sekrecie technologia produkcji sprawiały, że porcelanowe wyroby ceniono bardziej niż złoto.

Pierwszą średniowieczną informację o chińskiej porcelanie zawdzięczamy słynnemu weneckiemu podróżnikowi. Marco Polo w rozdziale XLVIII swego Opisania świata, czyli relacji z wyprawy do Chin u schyłku XIII wieku zanotował: I jeszcze dodam, że w tej prowincjiznajduje się miasto zwane Tiundżugdzie wyrabiają talerze z porcelany, mniejsze i większe, najpiękniejsze, jakie oglądać można. I nigdzie indziej nie wyrabiają ich co więcej miastem. I stąd rozwożone są na cały świat. Są one tam w wielkiej ilości i mało kosztowne, tak bardzo tanie, że za jeden wenecki grosz można mieć trzy wspomniane misy, najpiękniejsze, jakie można sobie wyobrazić. Te misy robią z gliny, jak powiem. Zbierają jakby pewien rodzaj rudy, muł , a dodatkowo ziemię spróchniałą, robią z niej kopce wielkie; i tak zostawiają je na słońcu i na deszczu przez trzydzieści lub czterdzieści lat. I przez ten czas nie ruszają ich wcale. Przez ten nieustająco ziemia owa staje się tak miałka i oczyszczona, że misy z niej robione nabierają barwy lazurowej i są nadzwyczaj piękne i całe blasku. I można im potem nadać barwę, jaką chcemy, i wypalić w piecu (przeł. A.L. Czerny).


fot. Chińska waza porcelanowa z XV wieku, którą historycy sztuki nazwali Gaignieres-Fonthill


Podróżnikowi zawdzięczamy nie tylko relację o chińskich manufakturach, lecz również termin ,porcelana”. Pochodzi on od włoskiego porcello, czyli nazwy małża morskiego, którego gładka, półprzezroczysta skorupa przypominała ścianki porcelanowych naczyń. To, że Marco Polo nie czuł potrzeby bliższego wyjaśnienia, czym jest porcelana, świadczy, że termin ten był powszechnie zrozumiały, a zasługą podróżnika jest jego odnotowanie. Zapewne wenecjanin, gdy w 1295 roku wrócił do Europy, przywiózł ze sobą pośród innych skarbów Wschodu wyroby z porcelany.

Kupiec podróżował starożytną drogą zwaną Jedwabnym Szlakiem, łączącą Chiny ze Środkową Azją, Bliskim Wschodem oraz dodatkowo Europą. Ze wschodu na zachód wożono tamtędy nie tylko jedwab, niemniej jednak także porcelanę. Na jej kupno stać było jedynie najbogatszych z najbogatszych. Potężne kolekcje porcelany zostały ozdobą pałaców wezyrów, chanów i szachów. Nie złoto i klejnoty stały się w Azji Środkowej materialnym wyznacznikiem bogactwa, lecz w tej chwili porcelana. Władcy sprowadzali ją, można rzec, hurtowo z Chin. Posiadaczem jednej z największych kolekcji był kalif Harun ar-Raszid (zm. 809) znany z Baśni tysiąca i jednej nocy.

 

BARDZO RZADKIE OKAZY

Niewiele materialnych pamiątek kontaktów łacińskiej Europy z Chinami przed początkiem XVI wieku, czyli datą otwarcia drogi morskiej wokół Afryki i Indii do Państwa Środka, przetrwało do naszych czasów. Na 100% spersonalizowane zrobił czas – krucha porcelana, jak chyba niewiele innych zabytków, jest narażona na zniszczenie. Wojny, kataklizmy czy nawet trywialne przeprowadzki siały w tych delikatnych kolekcjach istne spustoszenie. Spersonalizowane zrobiła także zmienność upodobań i mód. Kiedy w XVI i XVII wieku porcelana zaczęła napływać szerokim strumieniem, bez skrupułów wyrzucano tę starszą, nietrafiającą już w gusta europejskich właścicieli. Dlatego na palcach jednej ręki można zliczyć ocalałe do naszych czasów niemych świadków wciąż słabo znanych kontaktów europejsko-chińskich przed epoką wielkich odkryć.

01_08_2013_14_34_02.jpg

fot.Fonthill Abbey – neogotyckie opactwo wzniesione na zamówienie Williama Beckforda. W jego bogatej kolekcji dzieł sztuki znalazła się też cenna chińska waza


Inna sprawa to ustalenie, czy rzeczywiście porcelana ,przedkolumbijska” trafiła na nasz kontynent w średniowieczu, a nie wraz z transportami młodszej, nowożytnej. Dowodem średniowiecznego pochodzenia są głównie źródła pisane (w wielu przypadkach spisy albo inwentarze) dokumentujące losy poszczególnych zabytków. Innym mogą być dodane jeszcze w średniowieczu ,łacińskie zdobienia”, sprawiające, że orientalna ceramika bardziej odpowiadała estetyce ówczesnych odbiorców.

David Whitehause, brytyjski historyk sztuki i najwybitniejszy znawca chińskich importów w średniowiecznej Europie, naliczył ich zaledwie tuzin. Z tej liczby wyłącznie dwa zabytki to całe naczynia, co do których nie ma sugestie, że trafiły do Europy w wiekach średnich. W przypadku trzech innych pojawiających się w literaturze chińskich importów ich średniowieczną metrykę Whitehause uznał za wątpliwą lub dyskusyjną.

Jednym z takich wątpliwych importów jest tzw. butelka Marco Polo przechowywana w skarbcu weneckiej bazyliki św. Marka. Reszta ceramiki to skorupy wydobyte z świata (sześć kawałków z trzech stanowisk oraz siedem fragmentów z czterech wykopalisk, których średniowieczne pochodzenie jest niepewne).

 

PRZEZ ZIEMIĘ ŚWIĘTĄ NAD REN

W zbiorach Hessisches Landesmuseum w zachodnioniemieckim Kassel przechowywane jest niepozorne naczynie zwane czarą z Katzenelnbogen. To niewielka seledynowa miseczka osadzona na bogato zdobionej bazie. Dopiero ostatnimi czasy badacze bliżej przyjrzeli się temu zabytkowi. Okazało się, że naczynie zostało wykonano w Chinach w połowie XV wieku z celadonu. To typ porcelany, który odbiega od naszych wyobrażeń o chińskiej sztuce ceramiki, czyli śnieżnobiałych naczyniach o doskonałych proporcjach i wysublimowanych kształtach. Celadon naśladował barwą i fakturą kosztowny nefryt. Opracowane z niego naczynia mają zielonkawe szkliwo i grube ścianki. Dzięki temu nadawały się do transportu morskiego. Fragmenty takiej ceramiki znajduje się m.in. w Egipcie i Konstantynopolu. Inna nazwa celadonu – martabani – wzięła się od birmańskiego portu Mataban, z którego wyruszały żaglowce wypełnione chińskimi bogactwami. Jednak słowo ,celadon” pochodzi od imienia sułtana Saladyna (1137 – 1193), właściciela ogromnej kolekcji chińskiej ceramiki, w tym wyrobów z pseudonefrytu. Notabene od nazwy ceramiki (a raczej jej koloru) pochodzi współczesny seledyn.

Szczęśliwie zachowane źródła pisane pozwoliły zrekonstruować szlak, którym miseczka trafiła do Katzenelnbogen, niewielkiego miasteczka w Nadrenii-Palatynacie, które w średniowieczu było stolicą księstwa rządzonego przez blisko cztery wieki poprzez grafów władających z górującego nad miastem i okolicą okazałego zamku. Ostatni męski przedstawiciel rodu graf Filip (zm. 1479) najprawdopodobniej przywiózł miseczkę z pielgrzymki do Ziemi Świętej, którą odbył w latach 1433 – 1434. Od 1453 roku naczynie (purtslan trinkgeshir) jest wymieniane w inwentarzach skarbca grafów. Z czasami dodano mu oprawę zgodną z gustami epoki – gotycką stopę (podstawę) i łodygę (nóżkę) ozdobioną herbami grafów – czerwonym wspiętym lwem w złotym polu. Po wygaśnięciu rodu panów na Katzenelnbogen w końcu XVI wieku ich wspaniała i ruchomości (w tym skarbiec) przeszły na landgrafów heskich. Z czasami miseczka trafiła do muzeum w Kassel.

01_08_2013_14_34_15.jpg

fot. Antyczne popiersia i wazy z chińskiej porcelany zdobiły siedzibę brytyjskiej Akademii Królewskiej (mal. Johann Zoffany, 1771 rok)

 

PRZEZ WĘGRY NA ZIELONĄ WYSPĘ

O wiele dłuższą i bardziej powikłaną drogę do obecnego miejsca przechowywania odbyła waza Gaigni?res-Fonthill. Pozostaje najstarszym materialnym świadectwem kontaktów łacińskiej Europy z Chinami. Naczynie może nie robi wrażenia rozmiarami (posiada zaledwie 30 cmwysokości), lecz smukłe linie, mleczna barwa oraz subtelne zdobienia – płaskorzeźbowe liście i kwiaty (chryzantemy i piwonie) – sprawiają, że jest w znaczącej liczbie sytuacji reprodukowana jako przykład sztuki chińskiej. Fachowcy datują jej powstanie na okres pośród 1300 a1340 rokiem. Waza jest przykładem porcelany określanej jako qingbai (wręcz – niebieskawa). Porcelana tego typu ewoluowała z naczyń o lekko niebieskiej tonacji do mlecznobiałych.

Najprawdopodobniej pierwszym europejskim przystankiem wazy był dwór króla węgierskiego Karola Roberta (1310 – 1342). Zapewne otrzymał ją w darze od chińskiego ambasadora, który podróżował w 1338 roku przez jego królestwo do Awinionu, na dwór papieża Benedykta XII (a więc trafiła do Europy 100 lat przed czarką z Katzenelnbogen). W skarbcu węgierskich Andegawenów niezwykły podarek pozostawał blisko pół wieku, bo do 1381 roku. Wtedy to naczyniu dodano opracowane ze złoconego srebra uchwyt, wylew i podstawę , a ponadto plakiety z herbami syna Karola Ludwika I, króla węgierskiego (1342 – 1382) i polskiego (1370 – 1382). W ten metodę waza stała się dzbanem. Te zdobienia pojawiły się w związku z podarowaniem naczynia dalekiemu kuzynowi węgierskiego dynasty, też Andegawenowi, Karolowi III z Durazzo (1345 – 1386), z okazji koronacji na króla Neapolu w 1382 roku. Kosztowny i efektowny dar miał potwierdzić umieszczony sojusz.

Dalszym właścicielem wazy był słynny na całą Europę koneser sztuki Dobry Książę de Berry, czyli René I Andegaweński (1409 – 1480), władca Andegawenii i Lotaryngii, tytularny król Neapolu. Nie wiemy, w jakich okolicznościach René wszedł w jej posiadanie. Po jego śmierci waza na trzy stulecia znikła z horyzontu. Pojawiła się dopiero w kolekcji zapalonego zbieracza dzieł sztuki i osobliwości Ludwika Burbona (1661 – 1711), zwanego Wielkim Delfinem, syna króla Francji Ludwika XIV.

Pod koniec XVII stulecia trafiła w ręce François Lefebvre’a de Caumartina (1668 – 1733), biskupa Cannes, a później Blois, członka Akademii Francuskiej. Uczony duchowny był posiadaczem jednego z największych osobistych księgozbiorów w przedrewolucyjnej Francji i okazałej kolekcji pamiątek historycznych. W 1713 roku rysownik Barthélemy Remy na polecenie pryncypała, wielkiego kolekcjonera starożytności i bukinisty François Rogera de Gaigni?res, wykonał szczegółowy barwny rysunek wazy. Kolekcjoner wprowadził naczynie do obiegu naukowego, a jego nazwisko Gaigni?res stało się częścią nazwy zabytku. Drugi jej człon Fonthill pochodzi od Fonthill Abbey w hrabstwie Wiltshire (południowa Anglia).

Było to nadzwyczajne miejsce utworzone poprzez niezwykłego człowieka – Williama Beckforda (1760 – 1844). Ten utalentowany pisarz i poeta , a ponadto zapalony kolekcjoner odziedziczył po ojcu (właścicielu olbrzymich plantacji trzciny na Jamajce) gigantyczną fortunę przeliczaną obecnie na 100 mln funtów i 10 mln funtów rocznego dochodu. Ta trudna do wizje kwota pozwoliła mu na realizację najbardziej ekstrawaganckich projektów. Beckford, zafascynowany kulturą średniowiecza, nie licząc się z kosztami, zaczął zbierać na Wyspach Brytyjskich i kontynencie dzieła sztuki. Możemy tylko snuć domysły, jak waza przetrwała upadek monarchii Burbonów, rewolucję i zawieruchę wojenną, która przetoczyła się nad Francją w epoce napoleońskiej, i w jaki sposób trafiła do Anglii.

Beckford postanowił również zbudować godne swych zbiorów miejsce przechowywania. W zaledwie siedem lat niewyobrażalnym kosztem wzniósł Fonthill Abbey – ogromne neogotyckie opactwo zaprojektowane na podstawie koncepcji fundatora przez znanego architekta James Wyatta. Rezydencja składała się z czterech skrzydeł, na których przecięciu wzniesiono majestatyczną 90-metrową wieżę. Po zakończeniu tworzenia w 1813 roku Beckford przeniósł tu prywatną kolekcję. Odludek i dziwak, odrzucany poprzez arystokratyczne towarzystwo (ciągnął się za nim skandal obyczajowy związany ze skłonnościami biseksualnymi), mieszkał samotnie w ogromnym gmachu. Musiał go opuścić już w 1822 roku. Ogromne koszty wzniesienia i utrzymania samotni nadszarpnęły jego kapitał. Z w pewnych sytuacjach zaczęły się ujawniać konsekwencje zbyt pospiesznej budowy – wieża trzykrotnie się zawalała.

Fonthill Abbey wraz z większością zbiorów nabył za ułamek ich wartości szkocki milioner John Farquhar (1751 – 1826), który dorobił się fortuny na produkcji prochu dla armii brytyjskiej w Indiach. Nowy właściciel nie cieszył się długo okazałym domem. W grudniu 1825 roku wieża ponownie się zawaliła, niszcząc sporą część kompleksu. Rok później Farquhar sprzedał rezydencję, a kolekcja Beckforda została wyprzedana na aukcjach. Wówczas waza ponownie znikła ze źródeł, aby pojawić się pół wieku w przyszłości, w 1882 roku, w kolekcji książąt Hamiltonów. Badacze nie są zgodni, czy Hamiltonowie nabyli ją od spadkobierców Beckforda, czy od dziedziców fortuny Farquhara. Waza wymieniona została w katalogu aukcji, na której wyprzedawano bogate wyposażenie przewidzianego do wyburzenia Hamilton Palace. Kto ją nabył – nie wiadomo. Ponownie naczynie wychynęło z niebytu 70 lat w późniejszym czasie w Irlandii. W 1950 roku nabyło je od nieznanego oferenta dublińskie National Museum of Ireland. Transakcja opiewała na28 funtów, co, zważywszy na wartość historyczną i artystyczną zabytku, jest kwotą śmieszną. Już wówczas waza była pozbawiona gotyckich dodatków, które również były cennymi dziełami średniowiecznego rzemiosła. Zidentyfikował ją dopiero w 1961 roku historyk sztuki Arthur Lane, który pozbierał skąpe prezentacje źródłowe i prześledził jej losy. Waza zawdzięcza badaczowi też nazwę, pod która występuje w literaturze przedmiotu: Gaigni?res-Fonthill Vase lub krócej Fonthill Vase. Aktualnie to jeden z najcenniejszych zabytków irlandzkiego Muzeum Narodowego.

O ile w literaturze przedmiotu fachowcy spierają się, czy zaliczać niektóre zachowane w europejskich kolekcjach egzemplarze chińskiej porcelany do średniowiecznych eksportów, są zgodni, że w zakamarkach muzealnych magazynów i własnych kolekcji na 100% są jeszcze nierozpoznane chińskie zabytki, które odbyły podróż ze wschodu na zachód przed epoką wielkich odkrywców.

 

Nota o autorze: Rafał Jaworski, historyk średniowiecza i czasów nowożytnych, redaktor ,Mówią wieki”


Sprzedaż nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków

Kiedy mamy do czynienia z nieruchomością zabytkową? Jakie uwarunkowania trzeba spełnić, żeby umowa sprzedaży domów i mieszkań wpisanej do rejestru zabytków była prawnie skuteczna?

Analiza

Nieruchomości wpisane do rejestru zabytków objęte są zgodnie z polskim prawem ochroną. Regulacje dotyczące m.in. reguł dotyczących dystrybucji takich domów i mieszkań znajdują się w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami , a oprócz tego w ustawie o gospodarce mieszkaniami i domami.

Nieruchomością zabytkową jest nieruchomość, jej część bądź zespół nieruchomości, będących dziełem człowieka lub związanych z jego działalnością, stanowiących świadectwo minionej epoki bądź zdarzeń, które obejmują pewną wartość historyczną, artystyczną albo naukową. Nieruchomość zabytkowa podlega wpisowi do rejestru zabytków, który prowadzony jest przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. Bazę wpisu do wojewódzkiego rejestru zabytków stanowi ostateczna decyzja wydana przez wojewódzkiego konserwatora zabytków z urzędu, bądź na wniosek właściciela zabytku nieruchomego albo użytkownika wieczystego gruntu, na którym znajduje się zabytek nieruchomy. W tym trybie ma możliwość być również wpisane do rejestru otoczenie zabytku, nazwa geograficzna, a wręcz nazwa historyczna tego zabytku.

Na mocy decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków, wpisanie zabytku nieruchomego ujawnia się w księdze wieczystej danej domów i mieszkań. O każdej wyedytowaniu dotyczącej stanu prawnego zabytku, właściciel albo posiadacz zabytku zobowiązany jest zawiadomić wojewódzkiego konserwatora zabytków, nie później natomiast niż w terminie miesiąca od dnia wystąpienia powyższych przekształceń lub powzięcia o nich wiadomości. Zaniechanie tego obowiązku stwarza zastosowanie przepisów karnych.

W sytuacji sprzedaży domów i mieszkań wpisanej do rejestru zabytków lub prawa użytkowania wieczystego takiej domów i mieszkań, która nie trzeba do Skarbu Państwa ani jednostki samorządu terytorialnego, gminie przysługuje prawo pierwokupu, pod warunkiem jednak, że prawo pierwokupu wynikające z wpisu nieruchomości do rejestru zabytków ujawnione zostało w księdze wieczystej. Ujawnienie prawa pierwokupu w księdze wieczystej następuje na wniosek wójta/burmistrza albo prezydenta ośrodki miejskie.

W wypadku sprzedaży takiej domów i mieszkań pierwszeństwo jej nabycia przysługiwało będzie gminie. Prawo pierwokupu stanowi wobec powyższego uprawnienie przyznane gminie do nabycia nieruchomości z pierwszeństwem przed innymi podmiotami. Umowa sprzedaży pomiędzy bieżącym jej posiadaczem, a potencjalnym nabywcą powinna zawierać wobec tego warunek w postaci nieskorzystania z prawa pierwokupu przez gminę. Pominięcie uprawnienia gminy w zakresie prawa pierwokupu ujawnionego w księdze wieczystej sprawia nieważność zawartej, w tym przypadku, bezwarunkowej umowy sprzedaży. O zamiarze sprzedaży domów i mieszkań informuje gminę notariusz sporządzający akt notarialny warunkowej umowy dystrybucji. Od dnia otrzymania poprzez gminę zawiadomienia o informacji warunkowej umowy dystrybucji biegnie miesięczny termin do zaprojektowania prawa pierwokupu. Termin ten jako termin zawity powoduje, iż konsekwencją jego przekroczenia jest niemożność skorzystania z tego uprawnienia przez zarząd gminy.

Powinno się pamiętać, że prawo pierwokupu, niezależnie od ujawnienia w księdze wieczystej nie przysługuje w sytuacji, gdy marketing nieruchomości następuje na rzecz osób bliskich sprzedawcy, bądź gdy marketing domów i mieszkań następuje między osobami prawnymi tego samego kościoła lub związku wyznaniowego.

Warto zwrócić uwagę na zdarzające się przypadki, w których wyłącznie wpis do rejestru zabytków został ujawniony w księdze wieczystej takiej nieruchomości. W takim przypadku gmina nie może z ogromnym skutkiem powołać się na prawo pierwokupu, ponieważ sam wpis do rejestru zabytków i ujawnienie tego faktu w księdze wieczystej nie stwarza przesłanek do skutecznego zaprojektowania prawa pierwokupu.

Podsumowując, zawierając umowę sprzedaży nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków trzeba pamiętać o tym ażeby przyjęła formę umowy warunkowej, dochodzącej do skutku wśród stronami wyłącznie wtedy, gdy gmina nie wykona własnego uprawnienia w zakresie pierwokupu. Przy czym, dopuszczalność uprawnienia gminy jest możliwa jedynie i jedynie w wypadku ujawnienia prawa pierwokupu w dziale III księgi wieczystej.

Wnioski

Nieruchomością zabytkową jest nieruchomość, która na mocy decyzji właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków zostaje wpisana do wojewódzkiego rejestru zabytków.

O każdej zmianie dotyczącej stanu prawnego zabytku, w tym w chwili obecnej zmiany właściciela, trzeba zawiadomić wojewódzkiego konserwatora zabytków, nie w przyszłości jednakże niż w terminie miesiąca od dnia wystąpienia powyższych przemian albo powzięcia o nich wiadomości.

Gminie przysługuje prawo pierwokupu, pod warunkiem ujawnienia tego prawa w księdze wieczystej domów i mieszkań zabytkowej.

Zawierając umowę dystrybucji domów i mieszkań wpisanej do rejestru zabytków należy pamiętać o tym ażeby przyjęła formę umowy warunkowej, dochodzącej do skutku wśród stronami jedynie wówczas, gdy gmina nie wykona swojego uprawnienia w zakresie pierwokupu. O zamiarze dystrybucji domów i mieszkań sprzedający musi poinformować gminę. Od dnia otrzymania przez gminę zawiadomienia o informacji warunkowej umowy sprzedaży biegnie miesięczny termin do utworzenia prawa pierwokupu.

Ciekawy zawód

Brat zajmuje się kupowaniem i sprzedawanie staroci Bydgoszcz. Zawsze lubił otaczać się starymi rupieciami, a teraz jak jest już dorosłym mężczyzną stwierdził, że zacznie zarabiać na swoim hobby. Odważnie, ale pomimo początkowych problemów dał sobie świetnie radę. Dziś handluje antykami Bydgoszcz, prowadzi skup monet i zarządza antykwariatem. Czasami sama idę go odwiedzić w pracy, żeby popatrzeć na te cudowne przedmioty i posłuchać co brat ma do powiedzenia na ich temat. Okazał się prawdziwym pasjonatem od dziecka i wiem, że będzie siedział w tym temacie tak długo jak to tylko będzie możliwe.

Kupili na aukcji egipską maskę, a teraz mają problemy

Łodzianie, którzy kupili legalnie na aukcji w Stanach Zjednoczonych starożytną maskę egipską, właśnie mają kwestie. Według policji maskę wbrew prawu wywieziono z Egiptu. Na razie nie wiadomo, czy usłyszą dowolne zarzuty.

Maskę mumii egipskiej, datowaną na okres 1086-664 p.n.e., wystawiono na sprzedaż na jednym z polskich portali aukcyjnych. Jej wartość oszacowano na 25 tys. Pln. Sprawą zainteresowali się łódzcy policjanci i prokuratorzy.

– Współpraca polskich organów ścigania z przedstawicielami Arabskiej Republiki Egiptu pozwoliła stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem autentyczność tego zabytku – poinformował w środę Adam Kolasa z łódzkiej policji.

Okazało się, że maskę oferowali do sprzedaży łodzianie – znaleziono ją w jednym z mieszkań przy ul. Zgierskiej. Według policji nowi właściciele maski posiadają dokumentację, która ma świadczyć, że kupili ją legalnie na aukcji w Stanach Zjednoczonych. Na razie nie wiadomo, czy usłyszą dowolne zarzuty.

Na razie śledczy nie podają szczegółów sprawy.

Zabytkowa maska mumii trafiła na przechowanie do Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. W najbliższym czasie powinna zostać zwrócona stronie egipskiej – mówił Kolasa.

(mb)